Combo gitarowe Red Devil Man

   

Fotografie i opis  -  Artur Żurawski, painlust@poczta.fm


     Niedługo po wykonaniu małego combo gitarowego opartego o obudowę, chassis i głośnik seryjnie produkowanego wzmacniacza tranzystorowego Park oraz schemat przedwzmacniacza z Marshalla JCM 800, postanowiłem, że popełnię jeszcze jedno combo oparte na preampie Soldano Atomic. Dlaczego? Po pierwsze chciałem dowiedzieć się "nausznie", czym różni się brzmienie tzw. brytyjskie od tzw. amerykańskiego. Po drugie szukałem brzmienia bardziej masywnego, które sprawdzi się w ciężkiej metalowej muzyce. JCM 800 "jedzie", że tak powiem środkiem, co powoduje, że sprawdza się idealnie w partiach solowych, ale brak mu masywnego dołu tak potrzebnego w partiach rytmicznych. Przynajmniej moja produkcja nie schodziła tak nisko, aby grać coś więcej niż szeroko pojętego blues/rocka.

Przeszukiwałem więc allegro, aby trafić porządne i tanie combo tranzystorowe, które stałoby się dawcą „organów” dla mojego Atomica. Natrafiłem na takie cudo.

     Na pierwszy rzut oka wydawało się idealne. Co najmniej 10” głośnik i odpowiednia ilość pokręteł dawała możliwość łatwej przeróbki na lampiaka.

Niestety po wypakowaniu go z pudełka okazało się, że nie będzie to proste. Sprzedający zresztą nie miał pojęcia, że jest to combo basowe, a nie gitarowe. Ktoś by mógł pomyśleć "co to za różnica"?
Różnica jest taka, że po pierwsze producent przy 10” głośniku zabudowuje zazwyczaj tył comba, żeby uzyskać niższy dół, a to strasznie ogranicza lub uniemożliwia montaż lamp bez przeróbek obudowy.
Po drugie, głośnik okazał się wooferem na miękkim gumowym zawieszeniu. Porządny gitarowy głośnik powinien mieć zawieszenie twarde papierowe lub tekstylne impregnowane.
Po trzecie obudowa okazała się strasznie zaniedbana, porysowana i podrapana, czego nie było widać na zdjęciu zamieszczonym na aukcji.

A tak wyglądało chassis przed przeróbką:

     Wszystko to spowodowało, że zacząłem kombinować jak wybrnąć z sytuacji. Obudowy nie chciało mi się przerabiać. Szczelina między chassis a zabudowanym głośnikiem pozwalała tylko na zamontowanie w normalnej pozycji lamp preampu. O ile transformatory można było zamontować na leżąco z końcówkami lutowniczymi wprowadzonymi do wnętrza chassis, o tyle największy problem pozostał z lampą mocy, która okazała się za długa. Jedyne rozsądne rozwiązanie, jakie przyszło mi do głowy to takie, aby ją położyć poziomo. Wewnątrz chassis nie miałaby dobrego chłodzenia, a na zewnątrz narażona byłaby na uszkodzenia mechaniczne, dlatego też postanowiłem, że wystawać z chassis będzie od połowy, a część wystająca będzie chroniona aluminiowym kubkiem wykonanym z ekranu radiowego filtra.
     Właściwie sama koncepcja budowy nie odbiega za bardzo od poprzedniego projektu. Porównując schematy obu wzmacniaczy można odnieść wrażenie, że są prawie bliźniacze. Końcówki mocy są oparte o identyczne rozwiązania i identyczne lampy (6P14P), a preamp o dwie podwójne triody, z tym, że o ile wcześniej wykorzystałem 2xECC83 produkcji RFT, o tyle w nowym projekcie są dwie rosyjskie 6N2P, z czego pierwsza w wersji militarnej, a druga cywilnej.
     Przedwzmacniacze obu konstrukcji różnią się oczywiście wartościami elementów, ale ich topologia jest bardzo podobna. Transformator wyjściowy to TG 2,5-2-666 (ten sam, z którego zrezygnowałem przy poprzedniej konstrukcji). Trafo zasilające pochodzi z kompletnie rozbitego radia (było tak zdewastowane, że tylko ów element dało się wykorzystać do czegokolwiek). Lampy ekranowane są przez ekrany wycięte z głowicy telewizyjnej. Lampę mocy w podstawce utrzymuje specjalny element sprężynujący pochodzący z magnetofonu ZK140 gdzie podtrzymywał ECL86. Elektrolity pochodzą z telewizorów lampowych. Jeden 100u+100u/350V drugi 100u+100u+47u/350V. Dodatkowym bajerem jest kontrolka włącznika napięcia anodowego. Tak wygląda ostateczny schemat.

     Dokupiłem też nowy głośnik. Najtańszym rozwiązaniem okazał się Alphard EM1002:

     Mimo, że jest na nim napisane hi-fi woofer to ma wszystkie cechy głośnika gitarowego: zawieszenie tekstylne impregnowane, pasmo do 5,5kHz oraz 8Ω, jak przystało na głośnik gitarowy.
     Poniżej zdjęcia z poszczególnych etapów budowy:

A tak wygląda ostateczna konstrukcja:

Osłonka na lampę mocy została skrócona o jakieś 15mm, co w połączeniu z głębokością montażu chassis powoduje, że nie wystaje ona tak bardzo jak się spodziewałem.

     Ogólną estetykę psuje ten biały kabel zasilający, ale oryginalny czarny zaginął gdzieś w „ferworze walki” i założyłem taki, jaki akurat znalazłem pod ręką. Oryginalne logo zostało zastąpione logo mojej marki – wiem, że jakoś się nie komponuje, ale co tam.
     No i na tym moglibyśmy zakończyć projekt, który z zewnętrzną paczuszką na głośniku Eminence GB12 urywał po prostu nogawki u spodni. Wzmacniacz schodził bardzo nisko. Solówki wychodziły "zajefajnie". Rytm masywny i nieprzymulony. Po skręceniu środka i rozkręceniu dołu i góry dało się grać "śmierćmetal". No, ale niestety na zakupionym głośniku Alpharda była totalna porażka. Głośnik dławił się dołem pasma, a w wysokiej średnicy brzęczało coś jak wielka obleśna mucha zamknięta w słoiku po dżemie. Oczywiście jest to głośnik nowy, który wymaga dotarcia, ale żadnej gwarancji, że się dotrze tak jak trzeba nie ma. Szczególnie, że dociera się góra pasma a nie dół (przynajmniej z mojego doświadczenia tak wynika). Dławienie się przy dolnym paśmie można też złożyć na karb konstrukcji obudowy, przynajmniej częściowo. Pomimo otworu wentylacyjnego pod głośnikiem uważam taką konstrukcję za zamkniętą. Za drgającym głośnikiem robi się jednak niższe ciśnienie, co jest wyeliminowane przy konstrukcjach z tyłu otwartych.
     Do głowy wpadły mi dwa rozwiązania. Albo otworzyć z tyłu obudowę, albo spróbować z głośnikiem oryginalnym od tego combo. Przeróbka obudowy odpadła od razu, bo dłubania w drewnie nienawidzę. Ponieważ głośnik oryginalny jest czteroomowy to trzeba było przerobić końcówkę mocy. Co prawda trafo TG2,5-2-666 jest przystosowane także do głośników czteroomowych, ale trochę mi było go szkoda. Zamieniłem, więc trafo na telewizyjne TG5-46-666-4. Musiałem też dokonać kilku innych zmian w schemacie. Oto schemat numer 2.

     Zmieniłem rezystancję katodową w końcówce na 130Ω/1W oraz usunąłem jeden rezystor 4R7 z zabezpieczenia trafa. 
A tak wygląda wzmacniacz po zmianie trafa:

     Trafo to jest niższe niż poprzednie, co pozwalało je postawić pionowo.


     Nowe wrażenia odsłuchowe wypadły więcej niż pozytywnie. Nie spodziewałem się, że głośnik na miękkim zawieszeniu potrafi tak ładnie zagadać. Mucha ze słoika wyfrunęła lub zdechła. Brzmienie stało się miękkie. Z dołem pasma sobie jednak ten głośnik nie radzi tak jak GB12 mimo, że to woofer, ale jest o niebo lepiej niż z Alphardem. Lekkie dławienie słychać przy maksymalnym odkręceniu potencjometru „bass”. I to chyba zakończy sprawę tego combo. 
     Po wszystkich doświadczeniach i nerwówkach doszedłem do konkluzji: nigdy więcej wzmacniacza z głośnikiem – tylko heady. 
     Druga konkluzja: dotychczas źle dobierałem Rk dla końcówki. Po prostu beznadziejnie przeliczałem Ra. Wymiana trafa zmusiła mnie do ponownych obliczeń i stwierdzenia, że niezależnie od transformatora głośnikowego Ra wynosi zawsze lekko powyżej 5kΩ (Rk wynosić powinno wtedy 135Ω) a nie powyżej 7kΩ (Rk wynosi wtedy 210Ω). Także, jeśli ktoś będzie chciał skorzystać ze schematu nr1 polecam zmienić Rk na z przedziału 130÷150Ω.

[dział był aktualizowany 20 sierpnia 2005 r.]

Artur Żurawski, painlust@poczta.fm

[Dział DIY]

© 2005 FonAr Sp. z o.o. e-mail: waw@fonar.com.pl