Gitarowy wzmacniacz lampowy "Dual Evil" 


Fotografie i opis wzmacniacza -  Artur Żurawski, artur.zurawski@exatel.pl, painlust@poczta.fm


     Gdy wykonałem swoją pierwszą konstrukcję lampową testowałem ją u mojego szwagra, skądinąd bardzo dobrego gitarzysty rockowego. Spodobał mu się bardzo ten mały head, a przede wszystkim zaciekawił go kanał czysty. Szwagier mimo profesjonalizmu muzyka nie dbał w ogóle o dobór sprzętu, do którego podpina gitarę. Do tej pory używał starego multiefektu Digitecha wpiętego bezpośrednio w mikser. Gitarzyści mają takie powiedzenie: „brzmienie ma się w palcach”, co oznacza, że nawet na kiepskim sprzęcie zawodowiec wyczesze dobre i charakterystyczne dla niego brzmienie. Widać szwagier nie był aż tak dobry aby wyczesać dobre brzmienie czystej, nieprzesterowanej gitary na tym co miał. Na moim headzie podpiętym do starego poczciwego Celestiona G12H100 udało mu się uzyskać to ciepełko, za którym tak tęsknił.
     Zaproponowałem mu, że mógłbym zrobić coś podobnego dla niego tylko musi sobie uzmysłowić, czego tak naprawdę oczekuje. Po kilku dniach namyślania zadzwonił do mnie i podał wymagania. Po pierwsze miał być to na pewno head ale dużo mniejszy gabarytowo. Posiadać miał tylko kanał czysty ale (co mnie zdziwiło) stereofoniczny. Oddzielny korektor dla każdego kanału, oraz monofoniczną końcówkę małej mocy aby pograć sobie w domciu po podpięciu do głośniczka.
     Zastanawiające było dla mnie jedno: po co mu stereo preamp? Po dłuższej rozmowie okazało się, że o zgrozo on chce podłączać ten head w sposób urągający zdrowemu rozsądkowi. Miał zamiar gitarę podłączyć do multiefektu, a wyjście stereo z mfx’a do tego stereofonicznego preampu, a z niego do miksera i dalej na głośniki. Nie dałem rady wyperswadować mu takiego rozwiązania, uparł się i koniec. Płacisz – masz – powiedziałem i zabrałem się do roboty.
     Wtedy to postanowiłem stworzyć własną markę. Jako człowiek związany od dawna z muzyką metalową wymyśliłem adekwatną nazwę: RED DEVIL MANUAL FACTORY, którą szybko skróciłem do RED DEVIL MANUFACTORY, a ostatnio nawet do RED DEVIL MAN. I ta konstrukcja stała się pierwszą w historii marki.
     Jak przystało na rasowego RED DEVIL’a head ten otrzymał design w kolorze czerwonym.


 Tak jak w poprzednim dziele chassis wykonałem z aluminiowej blachy i kątowników.

     Transformator zasilający został wykonany na zamówienie u fachowca. Na uzwojeniach wtórnych zażyczyłem sobie napięcia: 200V; 6,3V; 13,3V. Postanowiłem, że jako końcówki mocy użyję lampy telewizyjnej PCL86, dlatego trafo powinno mieć uzwojenie na 13,3V (napięcie żarzenia PCL86), które de facto można wykorzystać także do zasilania stereofonicznego symulatora głośnika. Układ taki jest filtrem aktywnym, który symuluje charakterystykę głośnika gitarowego. Układ jest niezbędny jeśli preamp podłączamy do liniowej końcówki mocy i liniowych monitorów.
     Trzeba pamiętać, że głośnik gitarowy nie jest konstrukcją szerokopasmową. Pasmo przenoszenia takiego głośnika kończy się na 5,5 góra 6kHz. Dziwię się jak spotykam domorosłych gitarzystów/elektroników montujących w swoich wzmacniaczach głośniki szerokopasmowe, jak np. Tonsilowskie z serii GD: GD30/30; 30/50 czy 30/100. Te głośniki mają pasmo do 16kHz i nadają się do wokalu, keyboardu ale nie do gitary. Dźwięk staje się po prostu nieprzyjemny. Tak samo nieprzyjemną barwę uzyska się korzystając z szerokopasmowych monitorów podpiętych do miksera.
     Schemat prostego symulatora fachowo nazywanego cabsimem znalazłem w internecie. Oparty jest na dwóch podwójnych opampach TL072. Cała konstrukcja heada jest tak pomyślana, że działać może w dwóch konfiguracjach: jako stereofoniczny preamp oparty na dwóch lampach 6N2P po jednej w każdym kanale, oraz w drugiej konfiguracji: jako monofoniczny mały 4W wzmacniacz gitarowy.
     Analizując schemat można zauważyć, że w danej chwili pracują zawsze tylko dwie lampy. Trójsekcyjny przełącznik ustawiony w pozycji 4WAmp. odcina bezpośrednio napięcie zasilania cabsima oraz pośrednio poprzez kontaktrony odcina napięcie żarzenia i napięcie anodowe lampy drugiego kanału, który w tej konfiguracji jest nieużywany i jednocześnie podaje napięcie żarzenia i anodowe na lampę PCL86, która współpracuje z dedykowanym dla niej telewizyjnym trafem wyjściowym TG 2,5-1-666.
     W konfiguracji dual preamp wyłączana jest końcówka a napięcia pojawiają się w drugim kanale. Takie rozwiązanie zapobiega niepotrzebnemu wypalaniu lampy mocy oraz chroni trafo wyjściowe przed uszkodzeniem w momencie przypadkowego rozwarcia obwodu uzwojenia wtórnego poprzez odłączenie sztucznego obciążenia (2 rezystory 4,7Ohm/5W), które jest dodatkowym zabezpieczeniem trafa. Jak nie ma napięcia na anodzie lampy mocy to nie ma problemu z wystąpieniem awarii transformatora.
     Trioda z PCL86 jest zwarta wszystkimi wyprowadzeniami do masy. Próbowałem ją jakoś wykorzystać choćby jako inwerter lub wtórnik katodowy przed pentodą mocy (co zresztą widać na zdjęciu bebeszków) ale ostatecznie zwarłem ją do masy już po wykonaniu zdjęć.

     Wrażenia odsłuchowe dla brzmień czystych wypadły pozytywnie, aczkolwiek lampy 6N2P są lampami o twardym brzmieniu, które nadają się raczej do brzmień hi-gain czyli bardzo przesterowanych typu california, a i lampa PCL86 nie charakteryzuje się jakimś bardzo ciepłym brzmieniem, co przy głośniku jaki zakupił szwagier (Eminence GB12) dało efekt sterylnie kryształowego soundu.
     Typowy Bossowski Distortion DS1 nie poradził sobie z tą konstrukcją i zabrzmiał jak atrapa distortina kultowej firmy Exar. O wiele lepiej gra ten headzik w konfiguracji dual preamp wpiętym pomiędzy mikser a mfx. Gdyby użyć innych lamp np. ECC83 czy 81, a w końcówce lamp z serii ECL lub EL byłoby lepiej. A i mój Celestion G12H100 miał o wiele cieplejsze brzmienie niż ten szwagra GB12. Na zdjęciu przedstawiającym środek wzmacniacza widać charakterystyczny dla mnie montaż czyli główna szyna masy, elementy zasilacza i cabsima na płytce, pionowy (podobno nieprawidłowy) pająk i elementy korektorów bezpośrednio na potencjometrach. Mam też manię ekranowania toru sygnałowego na odcinkach dłuższych niż 3cm – ostrożność nigdy nie zaszkodzi.

Artur Żurawski

[Dział DIY]

© 2004 FonAr Sp. z o.o. e-mail: waw@fonar.com.pl