Wzmacniacz lampowy EXCITER 


Fotografie i opis wzmacniacza -  Andrzej Żółtowski, ZoltAn


     Może z rok temu, schodząc któregoś dnia do swojej - usytuowanej w podziemiach Wydziału - uczelnianej pracowni, zobaczyłem pod drzwiami jakieś dwa, z daleka identycznie wyglądające, duże metalowe pudła, które ktoś najwyraźniej postawił w jednym celu: „wprawdzie to tylko złom... ale niech się ZoltAn temu przyjrzy...”
     Jedno z pudeł wyjawiło swoje przeznaczenie już na pierwszy rzut oka: duża lampa oscyloskopowa, przełączniki sinus/prostokąt/piła oraz pokrętła - poziomu, jaskrawości, ogniskowania plus duża obrotowa tarcza z podziałką wyskalowaną w hercach... Oscyloskop lub generator? Okazało się, że i jedno i drugie.

     Drugie pudło było bardziej zagadkowe. Ciężkie jak cholera, z zakurzonym do granic panelem przednim z (chyba?) woltomierzem, jakimiś przełącznikami, gniazdami... Zapewne jakiś antyczny zasilacz albo stabilizator prądu dużej mocy?
     Czym było owo tajemnicze urządzenie? Wyjaśniło się to zaraz po odkręceniu kilku śrub mocujących przedni panel i wysunięciu zawartości ze stalowej pudełkowatej obudowy o wyjątkowo śmiesznych proporcjach.
     Był to najwyraźniej bardzo stary lampowy wzmacniacz akustyczny dużej mocy! Do tego kompletny!
     Tyle, że nie taki zwyczajny - do nagłaśniania jakichś partyjnych akademii czy zawodów sportowych - lecz ultraliniowy „wzbudnik” o ciekawie brzmiącej nazwie „exciter block” przeznaczony do „napędzania” przetwornika wibroakustycznego i współpracujący z owym generatorem w bliźniaczej obudowie.
     Wyposażony był w przepiękne transformatory - bardzo wydajny sieciowy o kilku atrakcyjnych napięciach wyjściowych, głośnikowy o wyjątkowo złożonej wielosekcyjnej symetrycznej budowie i równie imponujący rozmiarami dławik, „nadrabiający” niedostatek elektrolitów o stosunkowo niskiej (16µF) pojemności.

     „Zastane” lampy to idealnie sparowane EL34, 5C3S (produkcji ZWLE), AZ1 i ECC85.
     „Na oko” podrzutek miał co najmniej 80W - potwierdził to późniejszy pomiar napięcia na podłączonych do anod większej lampy prostowniczej zaciskach transformatora i środkiem uzwojeń. Niestety, na próbne uruchomienie „excitera” zabrakło mi już odwagi: spalone bezpieczniki i rozsadzony jeden z elektrolitów jednoznacznie zapowiadały finał takiego eksperymentu...
     Bliższe oględziny „blocku” wykazały jego całkowitą przydatność do przebudowy na pełnowartościowy wysokojakościowy wzmacniacz akustyczny. Oczywiście z zachowaniem oryginalnego aluminiowego chassis i obudowy - wprawdzie nieco śmiesznych i archaicznych w dzisiejszych czasach, ale zarazem przemyślanych i praktycznych.

     Wciąż nie mogę odżałować, że nie zrobiłem kilku przynajmniej zdjęć „darowi” niewiadomego mi do dzisiaj sprzymierzeńca, który doszedł do wniosku, że warto było „podrzucić” niesprawne urządzenie komuś, kogo być może ono zainteresuje niż wyrzucić je na złom... Niestety, w owym czasie nie dysponowałem jeszcze fotoaparatem cyfrowym ... 

Koncepcja wzmacniacza

1/ założenia konstrukcyjne:

  • moc minimum 50W, z perspektywą zwiększenia jej do 80W,

  • przeznaczenie - wciąż nieokreślone. Być może będzie to czysty (z dwoma wejściami jack) gitarowiec o klasycznym „vintage”-owym brzmieniu z korekcją barwy tonu typu Baxandall albo uniwersalny dwukanałowy „clean/overdrive” z korektorem „trójpółkowym”.
    Korci mnie, żeby zbudować „wash & go” czyli gitarowiec z obydwoma rodzajami przedwzmacniaczy oraz korektorami: Baxandall’a w kanale czystym i „trójpółkowym” w przesterowanym. Miejsca na kolejne potencjometry na płycie czołowej jest aż nadto...

  • układ elektryczny stopnia mocy zbliżony do zamieszczonego w DIY-> Dział 1 wzmacniacza nr 2,
    Dlaczego? We wzmacniaczu nr 2 zastosowany był bliźniaczy transformator wyjściowy,
    jedynie częściowo przewinięty przeze mnie po stwierdzeniu przerwy w jednym z uzwojeń (bodajże urwane wyprowadzenie którejś z sekcji). 
    Uzyskane zeń parametry brzmieniowe były wyjątkowo dobre: soczyste klarowne brzmienie i zaskakująco duża dynamika w pełnym zakresie częstotliwości. 
    Stopień mocy: 2x EL34 w klasie AB, sterowany z odwracacza fazy w układzie samosymetryzującym ze sprzężeniem katodowym.

Zasilacz: 

  • w części anodowej pełnookresowy z lampą 5C3S (docelowo mocniejsza GZ34 lub 37),

  • zasilanie stopnia mocy bezpośrednio z pierwszego elektrolita po lampie prostowniczej, odłączanego wyłącznikiem napięcia anodowego (stand by). 
    Symetria lamp mocy powinna do minimum ograniczyć wpływ tętnień napięcia anodowego na pracę stopnia mocy.

  • elektrolity dostarczające napięcia zasilające stopień mocy łączone szeregowo z równoległymi bleederami wyrównawczo - rozładowującymi, „górne” elektrolity izolowane solidnymi koszulkami termokurczliwymi i płytkami tekstolitowymi od masy. Licho nie śpi...

  • filtracja napięcia anodowego zasilającego lampy małej mocy typu CLCRC,

  • układ biasu umożliwiający niezależne precyzyjne ustawienie wartości przedpięcia siatki sterującej indywidualnie dla każdej lampy.

  • napięcie żarzenia 3,15 + 3,15V (6,3V) z symetryzowanym do masy środkiem dla wszystkich lamp: 2x EL34 i 3x ECC83.

2/ montaż: tradycyjny, przestrzenny, z zastosowaniem łączówek i wspólnej szyny uziemiającej (sprawdzony i stosowany przeze mnie „od zawsze”) mającej wspólny punkt z masą przy gnieździe wejściowym a nie przy pierwszym elektrolicie filtra - jak zwykle się to zaleca. Umasienie poszczególnych stopni wzmacniacza „paragwiazdowe” - doraźnie jest przyłączone do chassis przy pierwszym elektrolicie.

3/ transformatory: odzyskane z „exciter blocka”.
     Wyjątkowo bliskie usytuowanie rdzeni transformatorów nie skutkuje ich wzajemnym oddziaływaniem na siebie - są obrócone o 90 stopni i strumienie magnetyczne nie zakłócają się.
     Dławik telewizyjny, typu DFZ1. 

4/ potencjometry: firmy Telpod, z aktualnej produkcji,

5/ elektrolity: NOS anodowe KEN 50+50uF/350/385V produkcji ELWA, łączone szeregowo z równoległymi bleederami MŁT 220k/2W, pozostałe produkcji współczesnej typu 04U.

6/ rezystory: MŁT mocy 0,25, 0,5, 1 i 2W - w zależności od zastosowania.
W obwodach zasilających siatki osłonne lamp EL34 drutowe typu RDC 1kOm/5W,

7/ lampy: NOS, parowane EL34 RFT, 3x ECC83 RFT, 5C3S (docelowo GZ34 - 37 po zwiększeniu mocy wzmacniacza).

Dlaczego „EXCITER” ???

Z oczywistych względów:

1/ tak nazywał się oryginalny stopień końcowy zasilający przetwornik wibroakustyczny!


2/ przeszukałem Google chcąc ustalić, czy jakaś znana firma używa identycznej nazwy dla swoich wzmacniaczy lampowych. Okazuje się, że NIE!!! 
3/ w tym słowie jest naprawdę coś fascynującego! Kojarzy mi się z dynamiką, podnieceniem i nieujarzmioną energią! Stworzone wręcz dla rodziny gitarowych wzmacniaczy lampowych!

Montaż

     Początkowo montaż przebiegał sprawnie i szybko.
     Oryginalną aluminiowa płytę czołową Excitera zastąpiłem identyczną wymiarami płytą wykonaną z tego samego materiału. Ponieważ dysponuję własną frezarką roboty ślusarskie poszły szybko i sprawnie. Płyta oczywiście zostanie pomalowana lakierem piecowym i zaopatrzona w napisy lub graficzne oznaczenia funkcji poszczególnych wejść i elementów regulacyjnych. Ma nadzieję, że poprawi to nieco wygląd tego niezbyt urodziwego wzmacniacza...

     Każdy kolejny etap składania odbywał się dopiero po każdorazowym uruchomieniu i pomierzeniu stopnia poprzedzającego.
     Niestety, brak czasu i powiększenie się rodziny (o dwoje wnuków jednocześnie) zmusiły mnie do czasowego zawieszenia prac przy wzmacniaczu, tym bardziej, że - jak już wspomniałem - wciąż nie mam sprecyzowanej koncepcji jego dalszej rozbudowy.

Uruchomienie

     Uruchomienie wzmacniacza sprowadziło się w zasadzie do dokładnego sprawdzenia napięć w istotnych punktach poszczególnych stopni.
     Na dzień dzisiejszy uruchomiony jest zasilacz i stopień końcowy (tylko statycznie).
     Zmontowany układ odwracania fazy jest przygotowany do podłączenia do zasilacza i siatek sterujących EL34 oraz uruchomienia.

Co dalej???

     Ano, „trza będzie” przysiąść fałdów i zabrać się za dalszą robotę! Tym bardziej, że wydłużające się wciąż jesienne - a wkrótce zimowe – wieczory są idealną porą na takie zajęcia.

     Oczywiście będą kolejne odcinki „sprawozdania” i takież zdjęcia... Oby tylko dobrych chęci i czasu stało (bo na stole są już dwa kolejne, „komercyjne” tym razem, Exciter-y Mini).

Uwaga:
Większość fotografii można powiększyć klikając na nich myszką.
Beczkowate deformacje niektórych zdjęć wynikają z ustawienia obiektywu zoom w pozycji "szerokokątny".

Andrzej „ZoltAn” Żółtowski, Gliwice 

[Dział DIY]

© 2004 FonAr Sp. z o.o. e-mail: waw@fonar.com.pl