Wyrób rurek wyładowczych w domu - część I


Aleksander "Alek" Zawada, aleksander_zawada@poczta.onet.pl 

UWAGA: Wszystkie zdjęcia można powiększyć klikając na nich myszką


Dnia 3 kwietnia bieżącego roku złożył mi wizytę Grzesiek (gsmok na naszym Forum), aby przyjrzeć się postępom, jakie poczyniłem przy wytwarzaniu rurek wyładowczych.
Przy okazji wykonał serię zdjęć, które w znakomity sposób dokumentują poszczególne etapy wytwarzania rurek.
Nie dysponowałem jeszcze wtedy kompresorem od lodówki, który szeregowo ze sprężarką dentystyczną po mojej babci daje próżnię dochodzącą do 12 milimetrów słupa rtęci. 
Pokaz przeprowadziłem w dość ubogim wariancie- napełnienie rurek stanowiło powietrze pod ciśnieniem około 70mmHg. W chwili obecnej wykonuję również rurki napełnione wodorem.

Kompresor

Wysłużony kompresor mojej babci pełni podwójną rolę -  kompresora powietrza dla palnika gazowego i pompy próżniowej przy opróżnianiu rurki.

Jest to stary kompresor firmy EMDA, który był częścią wyposażenia gabinetu dentystycznego mojej babci. Według rodzinnego przekazu pochodzi z czasów wojny. Na zdjęciu widoczny jest manometr wraz z rtęciowym włącznikiem, sprzęgniętym z manometrem. Widoczny przy cyferblacie języczek ustala ciśnienie, przy którym kompresor się włącza. Drugi, identyczny języczek znajduje się za wskazówką-ustala ciśnienie, przy którym kompresor się wyłączy. Pętlę histerezy można ustalić aluminiowymi śrubami, widocznymi na zdjęciu (nad cyferblatem).

Palnik

Do topienia szkła służy mi palnik na mieszaninę gazu (metanu) i powietrza.
Nie jest to rewelacyjny palnik, jednak muszę na razie obyć tym, co mam pod ręką.

Aby podłączyć palnik musiałem zawołać gazownika, aby zamontował zawór laboratoryjny
Powietrze dla palnika pobieram z kompresora. Dla wygody wprawiłem zawór kulowy, odcinający powietrze.
Nawiasem mówiąc trochę się naszukałem przejściówki z 3/8 (zbiornik) na ½ cala (zawór).

Szkło

Do moich prac używam wyłącznie rurek ze szkła sodowego, używanego przy produkcji neonów. Pudełko takich rurek (chyba koło 50 szt.) o długości 1,5m i średnicy 10 mm kosztuje około 30zł. Na zdjęciu Grzesiek tak pięknie ujął szkło, że nie mogłem nie zamieścić tej fotki.

Gwoli wyjaśnienia dodam, że na fotografii uwidoczniona jest moja zbiornica stłuczek, które mogą jeszcze się ewentualnie przydać. Nie są to więc porządne rurki.

Kilka nieco porządniejszych rurek. Po pewnej wprawie całkiem dobrze tnie się rurki na krótsze pilnikiem, ostrożnie przełamując wzdłuż sporządzonej rysy.
Jeden z rzutów stanowiska pracy.
Podłożone blachy chronią stół przed zniszczeniem.

Wytwarzanie lampek

Prace zaczynam od obtopienia uciętych rurek na końcach, co przyczynia się do większego bezpieczeństwa dalszej obróbki, np. przy rozdmuchiwaniu rurki.

W świetle dziennym płomień palnika nie jest dobrze widoczny, ale gdzieniegdzie będzie widać, że się pali.

Na niektórych zdjęciach mogę mieć bardzo głupie miny. No cóż, tak bywa gdy się jednocześnie rozmawia z fotografem.

Przy obtapianiu końca rurki należy nią nieco obracać by szkło topiło się równomiernie.
Ochładzanie musi przebiegać stopniowo, aby rurka nie pękła wskutek naprężeń w szkle.
Po obtopieniu z obu stron rurka musi chwilę ostygnąć. W kubeczku na zdjęciu nie znajduje się wbrew pozorom herbata, lecz zwykła woda do moczenia papieru toaletowego. Ale o tym za chwilę.

Sporządzanie trójnika

Mając już przygotowane rurki zabieram się za sporządzanie szklanego trójnika. Dwa jego końce posłużą do wtopienia elektrod, trzeci zaś będzie rurką pompową, przez którą będzie można odpompować powietrze z lampki.

Cała rzecz zaczyna się od zatkania mokrym papierem toaletowym końca rurki i ogrzewaniu jej w jednym miejscu.

Potem należy wydmuchać w rurce dziurę...
...ufff jest!
Potem znów zatykanie papierem - tym razem z obu stron...
...i dotapianie tej trzeciej.
Kontrola zaraz wykaże, że wyszedł koślawiec. No cóż, nie ma co załamywać rąk, trzeba ratować sytuację przez silniejsze ogrzanie spojenia. Z reguły spory odsetek rurek kończy w koszu-albo nie maja szczelności na spojeniu albo pękają przy studzeniu.
Poprawianie spojenia...

Studzenia koślawca

Dość ważnym etapem jest studzenie otrzymanego trójnika-koślawca. Od tego zależy, czy rurka nie wyląduje w koszu.
Etap ten trwa długo. Szkło musi być studzone powoli. Zamieszczam tylko zdjęcia dwa z ładnym płomieniem.

Po ograniczam dostęp powietrza - mniejsza temperatura płomienia.
Kontrola jakości
Po ostudzeniu uzyskuję taki oto trójnik

 [dział był aktualizowany 25 czerwca 2005r.]

[część 2, część 3]

Aleksander "Alek" Zawada, aleksander_zawada@poczta.onet.pl

[Dział DIY]

© 2005 FonAr Sp. z o.o.