Lampowe Combo gitarowe

   

Fotografie i opis  -  Artur Żurawski, painlust@poczta.fm


     Kilka lat temu koledze z zespołu podczas próby padło bardzo stare combo firmy LDM – tranzystorowe oczywiście. Jako, że doświadczenia w końcówkach mocy na tranzystorach nie miałem żadnego, zaproponowałem wymontowanie tranzystorowych „flaczków” i zbudowanie od podstaw lampowego „potwora” 50W w oparciu o chassis, obudowę i głośnik wspomnianego LDM’a. Żeby było śmieszniej na lampach wtedy również nie znałem się za dobrze. Miałem za sobą dwie małe konstrukcje pięciowatowe SE oraz jedną prowizoryczną hybrydę, która zastąpiła spalony wzmacniacz na próbach. Jako prawie laik postanowiłem skopiować jakieś rozwiązanie. Najlepiej opisaną konstrukcją, jaką znalazłem, okazał się wzmacniacz zamieszczony w Elektronice Praktycznej nr 3 i 4 z 1996 roku. Całość artykułu dostępna jest na stronie Toma w dziale „schematy”. Kumpel uparł się, że chce korzystać z zewnętrznego efektu, a mianowicie Turbo Distortiona firmy Boss i wystarczy mu tylko pojedynczy kanał czysty. Ponieważ wspomniany efekt całkiem nieźle sprawował się z preampem typu Fender, wybór padł właśnie na tę konstrukcję, co pozwoliło uprościć część lampową wzmacniacza.
     Końcówkę mocy i inwerter pozostawiłem niezmienioną. Wprowadziłem również kilka zmian w zasilaczu (schemat1). Wpadłem też wtedy na dość głupi pomysł, aby przed preampem zainstalować tranzystorowy booster, a za preampem reverb sprężynowy. Reverb „przerósł” moje możliwości tak bardzo, że usunąłem go ostatecznie ze wzmacniacza pozostawiając wejścia na sprężynę oraz potencjometr zamontowane na chassis. Booster także okazał się porażką – szumiał jak morze i wył jak małe dziecko. Nie wymontowałem go tylko dlatego, że kolega w ogóle nie zamierzał go używać, a poza tym miałem już dosyć zajmowania się tą konstrukcją, która poza tymi tranzystorowymi układami spisywała się bardzo dobrze. Oto kilka zdjęć tego wzmacniacza (niestety bez obudowy, ale jeszcze z reverbem).

Wzmacniacz został zbudowany na dwóch E34L oraz dwóch 6N2P-EW.

     Po trzech latach pracy (niezbyt intensywnej) wzmacniacz podczas próby zespołu poszedł z tzw. dymem. Okazało się, że spalił się na węgiel rezystor 750R/2W w zasilaczu (ciekawe, dlaczego dopiero teraz?). Ponieważ wymiana rezystora pociągała za sobą rozmontowanie połowy tego wzmacniacza postanowiłem, że rozbiorę go, lekko przeprojektuję i złożę od nowa.

Poniższe zdjęcia obrazują zmiany poczynione we wzmacniaczu.

     Jak widać bałagan zrobił się jeszcze większy niż był poprzednio. Wykonałem nową płytkę zasilacza, która jest mniejsza i posiada mniejszą liczbę elementów. Zmieniła się także tzw. gałkologia. Potencjometr Master wskoczył na miejsce po potencjometrze reverbu, a na miejsce Mastera wskoczył Gain z miejsca obok. Zastosowany nowy booster konstrukcji firmy Jackson, normalnie montowany w gitarach tej firmy, ma po prostu o jedną gałkę więcej (Balance) i dlatego też trzeba było troszkę poprzemieszczać potencjometry. Tym razem jest lepiej, ale niestety nie idealnie. Nie da się podczas gry włączać tego boostera, bo klik przełączenia słychać w głośniku. Strasznie trudno jest zrobić układ przełączający działający na samym wejściu wzmacniacza tak, aby wyeliminować ten „pop” słyszalny w głośniku. Nie usunąłem tej usterki, ponieważ kolega po prostu nie zamierza używać tego boostera. Zamontowałem go po prostu tylko dlatego, żeby nie zostawić niewykorzystanych otworów na potencjometry. W samym układzie lampowym niewielkie zmiany wystąpiły tylko w konstrukcji preampu (schemat2). Nieznacznie zwiększyłem wzmocnienie drugiego stopnia dając 130k zamiast 100k na anodzie oraz kondensator 22nF blokujący wysokie napięcie stałe pomiędzy pierwszym stopniem a korektorem. To tak dla bezpieczeństwa przed porażeniem i przebiciem. Została także wymieniona lampa w inverterze na cywilną 6N2P.

     Ponieważ wzmacniacz został skonstruowany jeszcze przed zwiększeniem napięcia w gniazdkach do 230V okazało się, że napięcie żarzenia wzrosło do 7,3V. Słyszałem, że lampy lepiej tolerują napięcie wyższe niż niższe, więc zostawiłem to tak jak jest – było nie było grał tak jakiś czas i nic się nie działo złego z lampami.

     Brzmienie właściwie zasadniczo nie powinno się zmienić. Trudno jednak będzie porównać brzmienie ostateczne przed i po przebudowie, ponieważ podczas wykonywania przebudowy kolega wymienił także przystawki w gitarze na takie o zupełnie innej charakterystyce. Brzmienie przed przeróbkami było bardzo dobre. Zasługa pewnie bardzo dobrego głośnika Celestion G12H100, którego sound bardzo uwypukla miękkość i ciepło lampy. Niestety ze względu na wypadek kolegi wzmacniacz nie przeszedł jeszcze testu bojowego z całością zespołu, a szkoda.

Poniżej ostateczne zdjęcia wzmacniacza.

[dział był aktualizowany 20 listopada 2005 r.]

Artur Żurawski, painlust@poczta.fm

[Dział DIY]

© 2000-2005 FonAr Sp. z o.o.