Wzmacniacze lampowe Andrzeja Żółtowskiego

Autor: Andrzej „ZoltAn” Żółtowski, (zoltan@poczta.warynski.net), Gliwice.

     Miałem parę naprawdę udanych konstrukcji. Zachowały się jedynie zdjęcia trzech takich wzmacniaczy (gitarowych), które wykonałem "od A-Z", a które swoimi parametrami i wyglądem całkowicie dorównywały naprawdę dobrej klasy wyrobom fabrycznym.
Niestety, fotosy te nie wyglądają najlepiej - mają w końcu swoje trzydzieści lat z ogonkiem. Powiększalnik i maskownica były "domowej roboty", obróbka zdjęć także.

Wzmacniacz 1

Moja pierwsza konstrukcja wzmacniacza lampowego. Powstał z przebudowania niesprawnego radia "Stolica" na "zapotrzebowanie" zaprzyjaźnionego zespołu bigbitowego "Monsuny" z Gliwic. W przedstawionej wersji wykorzystałem samą końcówkę mocy rozbudowując ją o przyzwoity przedwzmacniacz z doskonałym korektorem barwy dźwięku w układzie Baxandall-a. Wzmacniacz miał około 4,5W mocy i dużą czułość umożliwiającą wysterowanie go przez standardową handlową przystawkę gitarową firmy "Muza". 
Zastosowane lampy:
  • ECH21 - wzmacniacz wstępny (trioda: stopień wejściowy, heksoda w układzie triodowym: stopień kompensujący osłabienie sygnału po korektorze barwy dźwięku),
  • EBL21 - lampa mocy (w klasie A, w katalogowym układzie pentodowym, zapewniającym moc co najmniej 4,5W przy średnich ~10% zniekształceniach dla pełnej mocy wyjściowej),
  • AZ1 - prostownicza (w układzie prostownika pełnookresowego, z klasyczną filtracją CLC,  wyjściowe wyfiltrowane napięcie anodowe około 275V).

     Transformator sieciowy i transformator głośnikowy pochodziły z radia "Stolica". W przeciwieństwie do oryginalnego wzmacniacza mocy typu "AGA" zmodyfikowany przeze mnie wzmacniacz posiadał szynę uziemiającą i symetryzowane 6,3V żarzenie lamp, a także zwiększone pojemności kondensatorów elektrolitycznych.
     I tu ciekawostka dla współczesnych elektroników, przyzwyczajonych do współczesnych głośników o monstrualnych mocach wyjściowych i magnesach jak "garnki": we wzmacniaczu zastosowane były dwa głośniki elektrodynamiczne, posiadające elektromagnesy, których uzwojenia pełniły zarazem funkcje dławików w zasilaczu, skutecznie ograniczające przydźwięk sieci. Duża efektywność ówczesnych głośników - stosowanych w urządzeniach lampowych - zapewniała skuteczne nagłośnienie sali pomimo relatywnie niskiej mocy wzmacniacza.
     Wzmacniacz charakteryzował się dynamicznym, dźwięcznym i czystym brzmieniem - tak wówczas modnym i pożądanym (zespoły : The Shadows, The Ventuers, a w Polsce Tajfuny, Pięciolinie...). Epoka przesterów  całkowicie zmieniających brzmienie instrumentów była jeszcze melodią dalekiej przyszłości.

Wzmacniacz 2

     Był to najlepiej dopracowany z trzech modeli wzmacniaczy wykonanych przeze mnie również dla potrzeb wspomnianego zespołu "Monsuny". Wzmacniacz wykonałem w co najmniej pięciu egzemplarzach z przeznaczeniem handlowym. W układzie wzmacniacza zastosowałem najlepsze praktyczne rozwiązania układowe, stosowane przez ówczesne firmy produkujące renomowany sprzęt muzyczny. Oczywiście w oparciu o dostępną bazę elementową i zoptymalizowane pod kątem uzyskania najlepszego brzmienia przy jak najprostszej konstrukcji.

Dane techniczne:
  • maksymalna moc wyjściowa około 55W/8omów, przy zniekształceniach około 5% przy pełnej mocy znamionowej.
  • wejście 1, uniwersalne, Rwe = 1MOm,
  • wejście 2, gitara solowa, Rwe = 1MOm,
  • układ "tremolo" współpracujący z wejściem 2, ze sprzężeniem optycznym, na fotorezystorze FOK3,  z płynną regulacją częstotliwości i głębokości "pulsowania" dźwięku,
  • korekcja barwy dźwięku typu Baxandall  osobna dla każdego kanału,
  • gniazda wejściowe - typu DIN,
  • gniazdo wyjściowe - klasyczne głośnikowe.
  • zabezpieczenie przeciwprzepięciowe: żarówka (tzw. paluszkowa) 40W/220V "sztywno" przylutowana - pod chassis - do wyprowadzeń uzwojenia wtórnego transformatora głośnikowego, zabezpieczająca stopień końcowy przed "pikami" napięciowymi wskutek przypadkowego odłączenia się obciążenia podczas pełnego wysterowania wzmacniacza.
  • waga około 15kg.

Zastosowane lampy:
  • ECF82 - napięciowe wzmacniacze oporowe (trioda: wzmacniacz wstępny, pentoda: wzmacniacz kompensujący osłabienie sygnału wnoszone przez korektor barwy dźwięku). Wyjątkowo duża (1MOm) - jak na wejścia instrumentowe - oporność wejściowa wynikała z częstego stosowania wzmacniacza jako mikrofonowego (lub do współpracy z protoplastą organów elektronicznych - klawiszowego piezoelektrycznego instrumentu "Claviset"). Używane wówczas powszechnie mikrofony krystaliczne (piezoelektryczne) wymagały dużej oporności wejściowej. Zastosowanie lamp ECF82 wynikło z wyjątkowych wówczas trudności ze zdobyciem lamp ECC83. Mimo to szumy stopni wejściowych były znikome!
  • EF86 - oddzielny stopień wzmacniający, dokładnie zaekranowany i  zamontowany  bezpośrednio na chassis, przeznaczony do współpracy z mikrofonem dynamicznym, poprzedzający lampę wejścia 1. Sygnał z mikrofonu dynamicznego był doprowadzany przez nóżkę prawą wspólnego gniazda DIN.
  • ECC82 - odwracacz fazy w układzie z rozdzielonym obciążeniem (katodyna) ze wzmacniaczem kompensacyjnym na pierwszej triodzie lampy.
  • EL34 parowane - dwulampowy przeciwsobny stopień wyjściowy w klasie B. Polaryzacja siatek sterujących zrealizowana była doprowadzonym z zasilacza napięciem -39V.
  • ECC83 - układ "tremolo". Multiwibrator asymetryczny, zrealizowany na pierwszej triodzie lampy, wytwarzał impulsy (o częstotliwości regulowanej w szerokim zakresie) powodujące cykliczne rozblyski neonówki włączonej w modulowany obwód drugiej triody. Rozbłyski powodowały zmianę rezystancji fotorezystora FOK3, bocznikującego - przez potencjometr szeregowy (głębokość - depth)- wyjście przedwzmacniacza sygnału z gitary. Skutkiem tego były skokowe zmiany napięcia wyjściowego przedwzmacniacza objawiające się charakterystyczną pulsującą zmianą głośności.
  • EY88 - dwulampowy pełnookresowy prostownik dostarczający napięcia anodowego 450V-. Filtracja pojemnościowo-rezystancyjna CRC. Zastosowanie klasycznych telewizyjnych diod usprawniających wynikało nie tylko z długowieczności tych lamp - ale przede wszystkim z wyjątkowo powolnego "rozgrzewu" katod, co zapobiegało przykrym "niespodziankom" w postaci udarów napięciowych wskutek przypadkowego uruchamiania wzmacniacza z wyłącznikiem napięcia anodowego w pozycji "załączone".

Poza napięciem anodowym zasilacz dostarczał napięć: -50V do polaryzacji siatek lamp mocy i ~ 6,3V do zasilania grzejników lamp. Lampy prostownicze i mocy były żarzone z jednego uzwojenia, zaś lampy przedwzmacniaczy i inwertera fazy z drugiego - symetryzowanego i dodatkowo spolaryzowanego przedpięciem +50V w stosunku do masy.

Konstrukcja wzmacniacza:

     Samonośne chassis aluminiowe. Moje sprawdzone rozwiązanie nie wymagało wyginania 4mm płyty nośnej zapewniając jej zarazem odpowiednią sztywność pomimo ażurowej powierzchni. Transformatory sieciowy i wyjściowy były wpuszczone w otwory w chassis - co skutecznie samousztywniało płytę nośną. Lampy mocy nachylone pod kątem około 15o, wycięcie w okolicy podstawek zapewniało dodatkową cyrkulację powietrza przepływającego pod chassis. Transformatory wykonane były we własnym zakresie. Głośnikowy na rdzeniu płaszczowym o przekroju około 20cm2, z dzielonym karkasem i sekcjonowanymi uzwojeniami, zaimpregnowanymi przez nasycenie w rozgrzanej mieszaninie wosku pszczelego i cerezyny. Na chassis po za transformatorami, lampą EF86, lampami mocy, prostowniczymi i kondensatorami elektrolitycznymi znajdowała się płytka drukowana z kompletnymi obwodami przedwzmacniaczy, korektorów barwy dźwięku, odwracacza fazy i dodatkowo zaekranowanym układem tremolo. Płytka od spodu chassis nie była ekranowana - odpowiedni rozkład ścieżek i rozmieszczenie elementów minimalizowało możliwość wystąpienia sprzężeń i niepożądanych przydźwięków.
     Obudowa wykonana była ze sklejki 15mm, oklejonej czarną, fakturowaną dermą i wyposażona w skórzane ucho do przenoszenia. Odprowadzenie nadmiaru ciepła grawitacyjne - przez otwory wentylacyjne wycięte w "stropie" obudowy i tylnej ściance i zabezpieczone siatką Ledóchowskiego.
     Wzmacniacz współpracował z otwartą wielkowymiarową kolumną złożoną z dwóch równolegle połączonych, zdecydowanie średniotonowych - ale o ogromnej efektywności i dynamice - głośników GD35/25/16 omów! A tak! "Tonsil" produkował i takie głośniki! Z założenia przeznaczone były do montowania w tubach nagłośnianiających stadiony i manifestacje pierwszomajowe. Głośniki owe były głównym celem wielu nocnych "wypraw" zwolenników "powszechnej elektryfikacji" żywiołowo powstających polskich zespołów "bigbitowych" ...

Wrażenia odsłuchowe:

     Wzmacniacz cechowała duża dynamika dźwięku, stosunkowo niskie szumy obwodów wejściowych.  Pomimo prostej bezdławikowej filtracji napięcia anodowego przydźwięk 100Hz praktycznie był niezauważalny (precyzyjne sparowanie lamp!), podobnie było z przydźwiękiem obwodów żarzenia.
     Przy maksymalnym wysterowaniu wzmacniacz wnosił już charakterystyczne (dzisiaj tak poszukiwane i cenne !!!) lekkie zniekształcenie i podbarwienie brzmienia gitary solowej nadając jej nieco bluesowe brzmienie. Ale wówczas było to i denerwujące i jak najbardziej niepożądane!

Wzmacniacz 3

     Wzmacniacz ten był pierwszą, prostszą wersją wzmacniacza nr 2. Wykonany był - tak samo jak jego następca - jako klasyczny uniwersalny, dwuwejściowy wzmacniacz instrumentalno – wokalny.

Dane techniczne:
  • maksymalna moc wyjściowa: 35W,
  • impedancja wyjściowa: 8 omów, przy zniekształceniach około 1 – 1,5% dla mocy znamionowej (jest to ocena i subiektywna i wynikająca z charakterystyki układu ultralinearnego),
  • wejście 1: gitarowe, Rwe = 1 MOm,
  • wejście 2: uniwersalne, Rwe = 1MOm, przeznaczone głównie do współpracy z mikrofonem krystalicznym (piezoelektrycznym),
  • układ tremolo: ze sprzężeniem fotoelektrycznym (fotorezystor FOK3), z regulacją częstotliwości i głębokości modulacji,
  • regulacja wzmocnienia: niezależna dla każdego kanału,
  • regulacja poziomu wzmocnienia ogólnego i zniekształceń: poprzez zmianę głębokości ujemnego sprzężenia zwrotnego,
  • korekcja barwy dźwięku: korektor w układzie Baxandall-a, wspólny dla obydwu kanałów.
  • gniazda wejściowe: trójpinowe, typu DIN,
  • gniazdo wyjściowe: klasyczne głośnikowe, typu DIN.
  • waga: około 12 kg - z obudową.

Zastosowane lampy i półprzewodniki:
  • ECC83 - klasyczne wstępne wzmacniacze oporowe dla wejść 1 i 2.
  • EF86 - klasyczny wzmacniacz oporowy, wzmacniający sygnał przed korekcją barwy dźwięku.
  • ECC83- odwracacz fazy w układzie samosymetryzującym ze sprzężeniem katodowym.
  • EL34 - dwulampowy układ przeciwsobny klasy B, pracujący w układzie ultraliniowym.
  • EY88 - dwulampowy prostownik pełnookresowy, z filtracja CRC, dostarczający napięcia anodowego +400V, napięcia –50V polaryzującego siatki EL34, napięć żarzenia 2 x 6,3V~ i niestabilizowanego napięcia - 9V zasilającego układ tremolo.
  • TG2 - układ multiwibratora tremolo,
  • AC136 - klucz żarówki tremolo.
  • DZG7 (D7Ż) - prostowniki napięcia bias-u i napięcia zasilającego układ tremolo.

     Ponieważ układy robocze lamp we wzmacniaczu nie odbiegają od typowych rozwiązań ograniczę się tylko do opisu układu tremolo.
Tremolo:
     Generator w układzie multiwibratora symetrycznego o regulowanej częstotliwości, sterujący tranzystorem kluczującym T3, wykonany na powszechnie wówczas dostępnych tranzystorach germanowych. Wytwarzane w multiwibratorze (T1, 2) przebiegi poprzez tranzystor T3 sterowały żarówką 6V/100mA, której rozbłyski powodowały cykliczne zmiany rezystancji fotoopornika FOK3 równolegle włączonego do suwaka potencjometru „depth”, regulującego głębokość modulacji dźwięku gitary. Potencjometr ten „bocznikował” potencjometr siły głosu kanału 1. Tranzystorowy układ tremolo - pomimo swej prostoty - posiadał istotne wady, które skłoniły mnie do zastąpienia go w kolejnej konstrukcji (wzmacniaczu 2) układem lampowym. Podstawową jego wadą była duża bezwładność cieplna włókna żarówki (o LED-ach nikt jeszcze wówczas nie marzył...), które, przy „podkręcaniu” częstotliwości pulsacji, od pewnego jej zakresu zaczynało się lekko podżarzać co w efekcie powodowało niewielki ale zauważalny spadek wzmocnienia kanału gitarowego. Kolejną wadą była konieczność bardzo dokładnego ekranowania generatora i oddzielenia żarówki od fotorezystora metalową siatką. A także wyraźna niestabilność cieplna multiwibratora - zwłaszcza przy długotrwałej pracy wzmacniacza.

Konstrukcja wzmacniacza:

  • Czteroelementowe aluminiowe samonośne chassis, na którym zamontowane były transformatory, kondensatory elektrolityczne, podstawki lamp mocy i prostowniczych.
  • Transformatory nawinięte we własnym zakresie: sieciowy na rdzeniu o przekroju około 20cm2, wyjściowy ultralinearny na rdzeniu i karkasie od transformatora sieciowego radia „Aga”.
  • Przykręcona do chassis płytka drukowana z kompletnym układami wzmacniaczy wejściowych, wzmacniacza wstępnego z elementami korektora barwy dźwięku, generatora tremolo, odwracacza fazy i prostownika napięcia bias-u.
  • Stanowiąca integralną część chassis, pokryta jasnopopielatym lakierem piecowym, płyta czołowa z gniazdami wejściowymi, gniazdem głośnikowym, potencjometrami, gniazdami bezpiecznikowymi, wyłącznikami – standby i sieciowym oraz kontrolką. Napisy na płycie (tak samo jak i we wzmacniaczu nr 2) zostały wykonane techniką grawerowania i zapuszczania czarnym lakierem.
  • Obudowa z 15mm sklejki drewnianej, oklejona czarną fakturowaną dermą, ze skórzanym uchem do przenoszenia.
  • Potencjometr regulacji głębokości ujemnego sprzężenia zwrotnego wyprowadzony był na tylnej ściance wzmacniacza

Wrażenia odsłuchowe:

     Wzmacniacz używany jako mikrofonowy lub gramofonowy współpracował z otwartą kolumną złożoną z dwóch tonsilowskich - wówczas doskonałych - szesnastoomowych (połączonych równolegle) szerokopasmowych głośników GDS30/10. Moc kolumny była mniejsza od mocy wzmacniacza, dlatego też zestaw pracował przy niepełnej mocy wyjściowej. Do celów instrumentalnych wzmacniacz wspólpracował z kolumna o mocy 50W - identyczną jak przy wzmacniaczu nr 2. Wzmacniacz cechował się wyjątkowo czystym i dźwięcznym „krystalicznym” brzmieniem o stosunkowo równomiernej i szerokiej charakterystyce częstotliwościowej: bez jakichkolwiek podbić czy spłaszczeń odtwarzanego sygnału. Był to klasyczny wzmacniacz mikrofonowy, świetnie też współpracował z gramofonami piezoelektrycznymi. W zastosowaniach instrumentalnych najlepiej sprawdzał się we współpracy z gitarą akustyczną z wmontowanym przetwornikiem mikrofonowym i gitarą solową w klasycznym „shadows-owskim” brzmieniu.
     Wykonany był w dwóch - nieznacznie różniących się - egzemplarzach.

Wzmacniacz 4

     Najmniejszy z przedstawionej „rodzinki” wzmacniaczy był zarazem prototypem pozostałych modeli i (nie uwzględniając rozbudowanego wzmacniacza na bazie „Stolicy”) od podstaw moją pierwszą konstrukcją. Wykonałem go właściwie i z ciekawości i z chęci „błyśnięcia” przed kolegami z zespołu czymś oryginalnym.

Dane techniczne:
  • maksymalna moc wyjściowa: około 15W,
  •  impedancja wyjściowa: 4 omy, przy zniekształceniach około 1 – 1,5% dla mocy znamionowej (jest to ocena i subiektywna i wynikająca z charakterystyki układu ultralinearnego),
  • wejście 1: uniwersalne, Rwe = 1 MOm, przeznaczone głównie do współpracy z mikrofonem krystalicznym (piezoelektrycznym),
  • wejście 2: uniwersalno - instrumentalne, Rwe = 1MOm,
  • układ tremolo: ze sprzężeniem fotoelektrycznym (fotorezystor FOK3), z regulacją częstotliwości i głębokości modulacji, współpracujący z wejściem 2,
  •  regulacja wzmocnienia: niezależna dla każdego kanału,
  • korekcja barwy dźwięku: korektor w układzie Baxandall-a, wspólny dla obydwu kanałów,
  • gniazda wejściowe: trójpinowe, typu DIN,
  • waga: około 5kg - bez obudowy.

Zastosowane lampy i półprzewodniki:

  • ECC83 - klasyczne wstępne wzmacniacze oporowe dla wejść 1 i 2.
  • EF86 - klasyczny wzmacniacz oporowy, wzmacniający sygnał przed korekcją barwy dźwięku.
  • ECC83 - odwracacz fazy w układzie samosymetryzującym ze sprzężeniem katodowym.
  • EL84 - dwulampowy układ przeciwsobny klasy AB, pracujący w układzie ultraliniowym.
  • EZ81 - prostownik pełnookresowy, z filtracja CRC, dostarczający napięcia anodowego +350V, napięć żarzenia 2 x 6,3V~ i niestabilizowanego napięcia -9V zasilającego układ tremolo.
  • TG2 - układ multiwibratora tremolo.
  • TG50 - klucz żarówki tremolo.
  • DZG4 - prostownik napięcia zasilającego układ tremolo.

Układy robocze lamp we wzmacniaczu były typowe, układ tremolo opisałem przy wzmacniaczu numer 3.

Konstrukcja wzmacniacza:

  • Aluminiowa 3mm płyta nośna umieszczona na giętej i zespawanej ramce z szerokich płaskowników stalowych. Na płycie umieszczone były transformatory, kondensatory elektrolityczne, potencjometr symetryzujący żarzenie, podstawki lamp mocy i lampy prostowniczej.
  • Transformatory: jako sieciowy wykorzystałem gotowy transformator od fabrycznego wzmacniacza WS17 „Luna” z dowiniętym dodatkowym uzwojeniem do zasilania układów tremolo. Transformator wyjściowy sekcjonowany ultralinearny na zaadaptowanym (wstawiona przegroda) karkasie transformatora sieciowego typu TSC (Zatra) z rdzeniem EI o przekroju środkowej kolumny 28x35mm.
  • Na płycie nośnej znajdowała się płytka drukowana z kompletnym układami wzmacniaczy wejściowych, wzmacniacza oporowego z elementami korektora barwy dźwięku, generatorem tremolo, odwracaczem fazy i wspólnym obwodem RC dla katod lamp EL84. Na bazie tej płytki powstały kolejne płytki do dwóch wzmacniaczy nr 3.
  • Płyta czołowa, pokryta jasnopopielatym lakierem piecowym i z wygrawerowanymi napisami, mieściła gniazda wejściowe, potencjometry wzmocnienia i korektora barwy dźwięku, potencjometry tremolo, gniazdo bezpiecznikowe, wyłącznik sieciowy i kontrolkę.
  • Wzmacniacz nie posiadał indywidualnej obudowy. Był zabudowany w drewnianej kolumnie głośnikowej - na jej dnie. Płyta czołowa znajdowała się od tyłu kolumny – co, niestety, okazało się być dużym utrudnieniem podczas eksploatacji zestawu w warunkach estradowych i wymagało ustawiania kolumny „do góry nogami”, tak, że wzmacniacz eksploatowany był w pozycji wiszącej.

Wrażenia odsłuchowe:

     Wzmacniacz był używany jako mikrofonowy. Współpracował z otwartą kolumną złożoną z czterech dużych czteroomowych pięciowatowych eliptycznych (Tonsil) głośników (połączonych równolegle-szeregowo: 4 omy)) niskotonowych. Głośniki te były stosowane w radioodbiornikach Bolero. Moc kolumny wynosiła 20W. Konieczną szerokopasmowość głośników uzyskałem poprzez wklejenie „supercementem” w miejsce zaślepek osłaniających cewki głośników połówek ... wydmuszek jajek gęsich, przyciętych równiutko piłeczką włośnicową. Rozwiązanie to sprawdzało się znakomicie: dodatkowa membrana była wyjątkowo sztywna i doskonale odtwarzała najwyższe częstotliwości.
     Wzmacniacz - podobnie jak jego znacznie mocniejszy następca - cechował się także dźwięcznym „krystalicznym” brzmieniem. Był to przede wszystkim klasyczny wzmacniacz mikrofonowy. Wadą jego było stosunkowo łatwe przesterowywanie się przy mocy wejściowej zbliżonej do maksymalnej. Mimo stosunkowo małej mocy doskonale nagłaśniał duże sale – efektywność współpracujących z nim głośników była naprawdę duża. W zastosowaniach instrumentalnych sprawdzał się z gitarą solową w ówczesnym modnym brzmieniu „shadows-owskim”.

Dla zainteresowanych

     Oprócz opisanych czterech wzmacniaczy powstało jeszcze parę innych konstrukcji – w tym dużej mocy stereofoniczny wzmacniacz mikrofonowo-gramofonowy w oparciu o wzmacniacz nr 3. Urządzenie to głównie służyło do odtwarzania muzyki z płyt gramofonowych (winylowych...) na „ubawach” - podczas przerw w pracy zespołu.
     Swoistą ciekawostką były sprzężone potencjometry korektorów barwy dźwięku (oczywiście znowu ukochany pan Baxandall...) - wykonywałem je samodzielnie z selekcjonowanych typowych pojedynczych potencjometrów telpodowskich. Oryginalne potencjometry tandemowe były wyjątkowo trudnodostępne.
     Po rozebraniu oryginalnego tandemowego potencjometru prod. Telpod okazało się, że moja konstrukcja była o wiele lepsza i praktyczniejsza od fabrycznej!
     Potencjometry regulujące wzmocnienie były niestety monofoniczne - dla każdego kanału osobny. Wzmacniacz nie posiadał regulacji balansu! Po prostu: nie miałem możliwości złożenia prawidłowo działającego potencjometru balansu (logarytmiczny + odwrotnie logarytmiczny).
     Dokumentacja fotograficzna tego wzmacniacza (a szkoda!!!) niestety nie zachowała się - oprócz schematu. A, tak naprawdę, to nawet nie wiem czy ją w ogóle wtedy sporządziłem!
     Był to już bowiem końcowy okres mojego, młodzieńczego, zainteresowania lampowymi urządzeniami audio i “for musicians”: wejście w dorosłe życie zaczęło teraz stawiać przede mną kolejne, trudne i pasjonujące wyzwania!

Andrzej „ZoltAn” Żółtowski, (zoltan@poczta.warynski.net), Gliwice.

© 2000-2004 FonAr Sp. z o.o. e-mail: waw@fonar.com.pl