Odbiornik radiowy Atwater Kent Model 40

Odbiornik Atwater Kent „Model 40” był dla amerykańskiego przemysłu radiotechnicznego tym samym, czym dla motoryzacji legendarny Ford T. Był to pierwszy naprawdę masowo produkowany odbiornik z zasilaczem sieciowym. Innowację tę reklamował producent : „Teraz możesz słuchać radia, za mniej niż centa za godzinę!”. W latach 1927-29 wykonano ponad milion sztuk tych radioodbiorników!
     Cena odbiornika bez lamp wynosiła ok. 77U$, samych lamp 35U$, a do tego dochodził głośnik za 20U$. Dla porównania przeciętny samochód w USA kosztował wówczas ok. 550U$!
Zakład produkcyjny zlokalizowany był w Filadelfii (stan Pensylwania). 
     Odbiornik zmontowany jest w niewielkiej metalowej skrzynce (44/27/19cm - dł./szer./wys.), za to waży aż 18,5kg! Metalowa obudowa była kolejną nowością wprowadzoną przez firmę Atwater Kent – w porównaniu do obudów drewnianych była tańsza i dogodniejsza do produkcji wielkoseryjnej.
     Na zdejmowanej pokrywie znajduje się pozłacane logo producenta, „panel czołowy” zawiera jedynie włącznik sieciowy, pokrętło strojenia (i dodatkowo mniejsze do precyzyjnego dostrajania) oraz pokrętło regulacji głośności. Charakterystyczne jest dwubarwne malowanie (złoto-brązowe), lakierem o jedwabistym połysku. 
     Jak widać na schemacie, jest to prosty 6+1 lampowy odbiornik działający na zasadzie „wzmocnienia bezpośredniego”. Zakres odbieranych częstotliwości obejmuje fale średnie. Wszystkie lampy (za wyjątkiem oczywiście lampy prostowniczej - podwójnej diody typu „80”) to triody, a sprzężenia pomiędzy stopniami są wyłącznie transformatorowe. Lampy to: 4 x „26” (1,5V żarzenia, pracują zarówno w części w. cz., jak i m. cz. odbiornika), 1 x „27” (pośrednio żarzona - 2.5V lampa, pracująca w układzie detektora siatkowego) oraz 71A (5V żarzenia, trioda mocy). Lampy te należą do pierwszej generacji masowo produkowanych „świecących baniek” przystosowanych do żarzenia prądem zmiennym. 
     Ciekawostką jest napęd kondensatorów strojeniowych przekazywany za pomocą metalowych taśm. Z rozwiązań sięgających chyba prapoczątków radiotechniki można wymienić rezystor upływowy siatki lampy detekcyjnej wykonany w... szklanej obudowie (przypomina dzisiejsze bezpieczniki rurkowe) oraz regulację głośności zrealizowaną przy pomocy potencjometru drutowego znajdującego się... na wejściu odbiornika pomiędzy anteną i uziemieniem! 
     Duża „puszka” widoczna we wnętrzu odbiornika kryje transformator sieciowy, całkowicie zalany specjalną smołą izolacyjną. 
Jakość użytych materiałów i poziom wykonania są bardzo wysokie, najlepszym na to chyba dowodem jest fakt, iż po niewielkich tylko naprawach ten 75 letni odbiornik jest ciągle w pełni sprawny! Jakość odbioru jest zaskakująco wysoka, a przy zdjętej metalowej pokrywie silne stacje odbierane są nawet bez anteny i uziemienia!
     Odbiornik ten otrzymałem w prezencie od Pana Normana Neala, największego w USA kolekcjonera odbiorników firmy Atwater Kent, przez niego też radio zostało w tak perfekcyjny sposób odrestaurowane.

Radosław Rogoziński
radrog@poczta.onet.pl

[galeria]

© 2003 FonAr Sp. z o.o. e-mail: waw@fonar.com.pl