Zasilacz stabilizowany typ IZS-5/71

     Opis zasilacza rozpocznę od fragmentu instrukcji obsługi - rozdział zatytułowany "Przeznaczenie":
Zasilacz stabilizowany typ ISZ-5/71 jest źródłem napięcia stałego, regulowanego w zakresie od 0.1 do 500V przy prądzie obciążenia od 0 do 0.5A (0 - 1A dla napięcia do 200V). Zasilacz typ IZS-5/71 dodatkowo posiada źródło napięcia siatkowego od 0 do 99V i źródło napięcia żarzenia 6.3V.
     Po przeczytaniu tego krótkiego wstępu każdemu konstruktorowi układów lampowych zaświecą się oczy. Toż to prawdziwy skarb umożliwiający eksperymenty z całą masą lampowych układów. I to ja właśnie za parę groszy stałem się posiadaczem takiego cuda!!!
     Kończę zachwyty i przechodzę do opisu. Na Fot.1. widać zasilacz w całej okazałości. Egzemplarz, który posiadam służył przez długie lata w jednym z Laboratoriów Legalizacji Przyrządów Pomiarowych. Prawdopodobnie dlatego jego stan jest wprost idealny, a jedynym mankamentem wysmarowany czarnym flamastrem na górze obudowy symbol "p.9" (Fot.1.).


Fot.1.

     Parę informacji formalnych. Producentem zasilacza były Zjednoczone Zespoły Gospodarcze, Zakład Aparatury Energoelektronicznej. Skąd się wzięło to INCO? Nie mam pojęcia. Na Fot.2. widać tabliczkę znamionową. Mój egzemplarz wyprodukowany został w 1978 roku. Dystrybucją w kraju zajmowało się Biuro Zbytu Sprzętu Pomiarowo-Kontrolnego "MERAZET", zaś eksportem PHZ "METRONEX".


Fot.2. Tabliczka znamionowa zasilacza

     A teraz zapraszam na sesję zdjęciową. Na Fot.3 - 5. przedstawiono wnętrze zasilacza w całej okazałości. W centralnej części gości gustowny wiatraczek chłodzący lampy. Mimo archaicznej konstrukcji hałas jaki wytwarza jest całkiem znośny i po paru godzinach pracy z zasilaczem przestaje być odczuwalny. Obok wiatraczka widać mały głośnik pełniący kilka istotnych funkcji. Jedną z nich jest dźwiękowa sygnalizacja gotowości do pracy. W momencie włączenia zasilacza z głośnika wydobywa się sygnał dźwiękowy, który zanika, gdy stabilizator jest gotowy do pracy, czyli stabilizowania!!! Sygnał dźwiękowy przypomina sygnały alarmowe stosowane w filmach katastroficznych. Jest niewątpliwie cichszy, ale na pewno nie da się go zignorować.


Fot.3. Widok ogólny po zdjęciu obudowy


Fot.4. Widok z góry na wnętrze


Fot.5. Inne ujęcie z góry

     Transformator sieciowy zastosowany w zasilaczu (Fot.6 i 7) to prawdziwy "cud techniki". Wielki, solidny, z mnóstwem odczepów. Proszę zwrócić przy okazji na okablowanie - kros jak się patrzy (no dobrze, zgadzam się, można by go "uszyć" nieco dokładniej).


Fot.6. A oto nieco szczegółów transformatora zasilającego


Fot.7. Transformator, elektrolity i oczywiście lampy

     Na kolejnych fotografiach widać szczegóły konstrukcyjne. Cała konstrukcja jest przemyślana i uporządkowana. Poszczególne bloki funkcjonalne zasilacza zmontowano na oddzielnych płytkach drukowanych połączonych pomiędzy sobą przewodami. Fotografie od 8 do 15 same się komentują, więc nie będę się wtrącał.


Fot.8. Kolejne szczegóły elektroniki zasilacza


Fot.9. A oto ujęcie wnętrza od strony głośniczka


Fot.10. Najważniejszy fragment - SZEŚĆ !!! lamp elektronowych


Fot.11. Lewy boczek


Fot.12. Lewy boczek - fragment od strony płyty czołowej


Fot.13. A teraz prawy boczek


Fot.14. Prawy boczek - fragment tylni


Fot.15. Prawy boczek - fragment przedni

     Czas na przerwanie milczenia. Proszę spojrzeć na przełącznik zakresu prądu wyjściowego. Nigdzie indziej takiego nie widziałem. Prawdopodobnie jest to konstrukcja własna producenta. Całkiem zresztą udana. Przełącznik chodzi bardzo pewnie i równocześnie lekko.


Fot.16. Przełącznik zakresu prądu wyjściowego

     Jeszcze bardziej wystrzałowe są przełączniki napięcia wyjściowego. Ich konstrukcja to dzieło same w sobie. Że też chciało się komuś coś takiego montować. Mówię to z podziwem - całe szczęście, że taki przełącznik był montowany. Dzięki temu mogę z niego korzystać po ćwierćwieczu kręcenia przez moich poprzedników bez jakichkolwiek problemów.


Fot.17. Przełączniki napięcia wyjściowego od środka

     No a teraz to co tygrysy lubią najbardziej (Fot.18). Podejrzewam, że nawet Kubuś Puchatek oddałby za to swoje co nieco - dodatkowy zasilacz umożliwiający żarzenie lamp (6.3V) i polaryzację siatki. Miodzio!!!


Fot.18. Fragment obudowy od tyłu - "tablica rozdzielcza" umożliwiająca pobranie napięcia żarzenia i napięć siatkowych.

     A oto mniej ciekawy fragment z tyłu. Widać na nim tabliczkę znamionową. Producent naprawdę nie miał się czego wstydzić.


Fot.19. Fragment obudowy od tyłu - widać tabliczkę znamionową

     Na zakończenie prezentacji zostawiłem najsmakowitszy kąsek. Zdjęcie "serca" zasilacza w półmroku. Jak widać piękno lamp można podziwiać nie tylko w konstrukcjach audiofilskich. Doprawdy, aż szkoda zamykać obudowę.


Fot.20. Hipnotyczny blask żarzących się lamp zasilacza

     Zainteresowanych szczegółami zapraszam do zapoznania się ze schematem. W tym miejscu chciałbym podziękować Janowi "Jasiowi" Barczyńskiemu (http://www.mif.pg.gda.pl/homepages/jasiu/) za udostępnienie schematu ideowego.

Uwaga: Opis nowszej wersji zasilacza można znaleźć w opracowaniu Romana Darskiego (romekd@tlen.pl) w Galerii na stronie poświęconej zasilaczowi Z-5001.

Będę wdzięczny za wszelkie sugestie i uwagi związane z zasilaczem stabilizowanym typ IZS-5/71.
Kontakt: grmak@wp.pl
Zdjęcia: Leszek "Morzo" Morzyński.

[galeria]

© 2003 FonAr Sp. z o.o. e-mail: waw@fonar.com.pl