Wzmacniacz PZT typ WR-75

 

Opracowanie i fotografie Grzegorz Makarewicz (gsmok), Warszawa, grmak@wp.pl
Uwaga: fotografie można powiększyć tupiąc na nich myszką.


     Wzmacniacz, który chciałbym zaprezentować wyprodukowany został w Warszawie w 1962 roku (dowód rzeczowy w postaci tabliczki znamionowej przedstawiam na poniższej fotografii).

Z posiadanych przeze mnie polskich lampowych wzmacniaczy radiowęzłowych ten charakteryzuje się wyjątkową wagą. Jest ona tak duża, że Poczta Polska odmówiła przesłania mi go w jednej paczce. Chcąc nie chcąc przed wysyłką trzeba go było nieco rozmontować i umieścić w dwóch paczkach. Ze wzmacniacza wykręcony został dławik, który wraz z metalową zdejmowaną obudową został wysłany w oddzielnej przesyłce. Po tej operacji pozostały w nim papierki z oznaczeniami przewodów o czym wspominam w dalszej części opisu.
Wnętrze wzmacniacza jest oryginalne (można je porównać z opisem takiego samego wzmacniacza po pewnych niewielkich przeróbkach)

Tak oto wygląda wzmacniacz w całej okazałości. Metalowa obudowa pomalowana lakierem młotkowym. Na gałkach dorysowane farbą kreski pomagające ocenić położenie ślizgaczy potencjometrów. Usiłowałem usunąć te artystyczne dodatki ale nie udało mi się. Farba po wielu latach jest twarda jak stal - nie bierze jej żaden rozpuszczalnik, zaś usunięcie mechaniczne może być przyczyną uszkodzenia powierzchni gałek.
Obudowa wzmacniacza jest w niezłym stanie. Przede wszystkim nie jest powyginana ani powgniatana. Niestety wzięła się za nią korozja. Tu i uwdzie pojawiły się burchle i odpryski lakieru. Jest to szczególnie widoczne w miejscach ,w których zamocowane są elementy ozdobne. Widać to na fotografii obok.
Producent wzmacniacza zamontował w nim gustowne wysuwane rączki. Ich funkcjonalność jest jednak problematyczna. Rączki są bardzo krótkie i przy ogromnej wadze wzmacniacza niewiele pomagają.
Z tyłu oprócz gniazdka sieciowego, gniazd wejściowych i wyjściowych niespodzianka - zestaw gniazd probierczych umożliwiających pomiar wartości napięć i prądów.
Oto bezpieczniki i gniazda do podłączenia głośnika.
Gniazdo sieciowe (typu "żelazkowego") i zestaw gniazd probierczych.
Gniazdka umożliwiające podłączenie źródła sygnału.
Tak wygląda wzmacniacz po zdjęciu osłony. Sama osłona wykonana jest bardzo solidnie i co najważniejsze jest dobrze dopasowana do chassis. Jej montaż/demontaż jest bezproblemowy (było to dla mnie bardzo pozytywne zaskoczenie, gdy przypomniałem sobie rozkręcanie wzmacniacza MELOMAN).
Widok wzmacniacza z baterią lamp - po prostu miodzio.
Dodatkowe ujęcie nieco z góry. Wzmacniacz jest cały zakurzony. Fotki zrobiłem w celu udokumentowania jego stanu pierwotnego (no dobra, przyznaję, że nie mogłem się powstrzymać i wypucowałem jedną z lamp prostowniczych, co zresztą widać na dalszych zdjęciach).
Dyskretne zdjęcie od tyłu...
...z jednego boczku...
...i z drugiego.
W tym momencie musiałem przerwać oględziny bo przyszedł mój domowy Inspektor Techniczny.
Kotka DeeDee była szczególnie zainteresowana puszką z lampami przedwzmacniacza.
Nadszedł czas na pokazanie szczegółów. Na kilkunastu fotografiach starałem się uchwycić jak najwięcej detali, które (mam nadzieję) mogą być przydatne dla każdego, kto stanie przed zadaniem odrestaurowania takiego wzmacniacza)

Teraz czas na galerię lampową. Zakurzone ale jakie piękne.

Parka lamp prostowniczych AZ4. Niby bliźniaczki, a jakie różne. Spójrzcie na różnice w wymiarach. Ta mniejsza została przeze mnie wyczyszczona - chciałem zobaczyć, czy to rzeczywiście AZ4 (taki już ze mnie niedowiarek)
Zanim odwróciłem wzmacniacz do góry nogami zrobiłem fotkę tego oto pięknego trafa.
A tak wzmacniacz wygląda od spodu. Okablowanie jest nieco chaotyczne. Dla zainteresowanych szczegółami poniżej zamieszczam cały zestaw zdjęć.

Ten dławik musiał być wymontowany przed przesyłką.

 

[strona była aktualizowana 31.07.2005r.]

(opracowanie: Grzegorz Makarewicz (gsmok), Warszawa, grmak@wp.pl, )

[galeria]

© 2005 FonAr Sp. z o.o. e-mail: waw@fonar.com.pl