Gitarowy wzmacniacz lampowy "Red Baron" 


Fotografie i opis wzmacniacza -  Artur Żurawski, artur.zurawski@exatel.pl, painlust@poczta.fm


     Jestem elektronikiem z wykształcenia ale chyba dość młodym bo podczas edukacji niewiele było na temat lamp w układach elektronicznych. Nauczyciele mówili, że to przeszłość i uwierzyłem im no bo komu miałem wierzyć. Z kwestią lampową spotkałem się ponownie w pracy i to bynajmniej nie z powodów zawodowych. Po prostu mój przełożony jest gitarzystą i któregoś dnia doszedł do wniosku, że musi zrobić sobie mały wzmacniacz do ćwiczeń w domu. Jako, że nie posiadał warsztatu namówił mnie do wykonania dla niego chassis pod ten malutki wzmacniacz.
     Chassis zrobiłem, kierownik polutował elementy i jak to zagrało!!!!. Rasowe brzmienie po prostu, mimo że wzbudzał się na dużych głośnościach to grał rewelacyjnie. Pomyślałem, że zbuduje własny wzmacniacz szczególnie że mam wielu kolegów muzyków i mógłbym zarobić co nieco na takich konstrukcjach. Dużo czytałem na temat takich amatorskich konstrukcji, wiele schematów przejrzałem i co dziwne zamiast prostej konstrukcji jednokanałowej od razu rzuciłem się na dwukanałowca, co było niefortunnym wyborem, bo kosztowało mnie wiele pracy.
     Wśród gitarzystów kultem obrósł tzw. RED BARON (schemat) praktycznie referencyjna konstrukcja łącząca czysty kanał typy Fender z kanałem drive opartym na koncepcji Marshalla. Wszystko to zakończone jest końcówką 5W w klasie A. I właśnie na schemacie RB postanowiłem oprzeć swój pierwszy wzmacniacz.
     Jako, że jestem zwolennikiem rosyjskich militariów postanowiłem wykorzystać do budowy rosyjskie wojskowe lampy 6N2P-EW zamiast ECC83 oraz (tym razem cywilną) 6P14P zamiast EL84. Wszystkim, którzy zaczynają zabawę w zduna czyli takim jak ja największy kłopot sprawia zdobycie transformatorów. Wiadomo, że początkujący nie da rady ich sam nawinąć, wiec trzeba poszukać już gotowych. Najlepsze będą ze starego radia lampowego, gramofonu Bambino, magnetofonu lampowego czy telewizora (głośnikowe).
    Ja trafo zasilające dostałem od kolegi. Było to bardzo stare trafo radiowe, podejrzewam że z lat pięćdziesiątych. Miało trochę popękany karkas ale zwoje trzymały się idealnie. Trafo to miało idealne napięcie żarzenia, oraz nietypowe napięcia na pozostałych uzwojeniach wtórnych – 2 x 90V i 1 x 15V. Połączyłem je szeregowo co dało w rezultacie 195V czyli po wyprostowaniu na zwykłym mostku prostowniczym uzyskałem około 275V i jest to wystarczające napięcie dla mojego RB.
     Trafo głośnikowe wygrzebałem także z radia które rok przeleżało na świeżym powietrzu u szwagra za stodołą. Co dziwne transformatorek przetrzymał zmiany klimatyczne (może dlatego, że była to niemiecka robota). Miał idealną jak dla mnie przekładnię n=25 – akurat pod głośnik 8Ohm. Całość chassis zrobiłem z aluminium (kątowniki + blachy). Obudowę jak przystało na prawdziwego heada także postanowiłem zdziałać. Jako, że mam znajomości w sklepie meblowym dostałem za darmo płytę paździerzową surową (nielaminowaną) i jako że noga jestem ze stolarki wyręczyłem się ojcem, który ładnie przyciął elementy na wymiar i sklecił zgrabną skrzyneczkę. Sam już obiłem ją szarym kocykiem, który zakupiłem w sklepie specjalizującym się miedzy innymi w robieniu na zamówienia subwooferów do dresiarskich maluchów.

     Przedni panel rozplanowałem można by powiedzieć idealnie, gorzej poszło mi z rozplanowaniem ustawienia lamp. I tu moja rada dla innych „handmejdowców”: przed każdą robotą głęboko się zastanowić, pooglądać w sieci zdjęcia istniejących konstrukcji i najlepiej rozplanowywać wszystko podobnie. Jako, że to pierwsza moja robota postanowiłem, że lampy powinny być ustawione jakoś estetycznie czyli powiedzmy symetrycznie i wpakowałem lampę mocy pomiędzy lampy kanału czystego i przesterowanego (dobrze że cofnąłem ją do tyłu bo jak bym postawił w linii z resztą lamp to nigdy nie poradziłbym sobie z przydźwiękami, piskiem i brumami).

     Moim pomysłem było pociągnięcie masy w postaci szyny zrobionej z grubego drutu. Tak robi się we wzmacniaczach Hi-Fi, w gitarowych nie widziałem. I tu także mam radę: szynę powinno się prowadzić zgodnie z sygnałem tzn. od preampu przez końcówkę po zasilacz. W tym moim RB pociągnąłem ją trochę inaczej z perspektywy czasu uważam że nieprawidłowo choć jest tak do tej pory działa to poprawnie. Gdy wszystko złożyłem do kupy okazało się, że o ile kanał czysty chodzi idealnie o tyle przesterowany wyje na potęgę. Przy małym gainie nie wył ale nie był też bardzo przesterowany. Zmniejszyłem więc wzmocnienie stopnia pierwszego (rezystor anodowy 150k zamiast 220k). Wyło ale gain można było bardziej podkręcić. Potem doszedłem do wniosku, że trzeba zaekranować pierwsze dwa stopnie wzmacniające – umieściłem lampę mocy właśnie za blisko pierwszego stopnia wzmacniającego!!!!! Znów trochę pomogło, ale pojawił się przydźwięk. Zrobiłem ekranowanie kabelka od anody do trafa głośnikowego, zaekranowałem kable doprowadzające napięcia do anod, nic nie pomagało. Pomogło dopiero zrobienie żarzenia pierwszej lampy kanału przesterowanego napięciem stałym.

     Nie opanowałem natomiast piszczenia po włączeniu włącznika boost (zwiększanie wzmocnienia drugiego stopnia, więc zdemontowałem tę opcję). W miejsce po przełączniku boost zamontowałem przełącznik ingerujący w zakres regulacji tonów średnich. Do zasilania układu przełączającego musiałem dorobić oddzielny zasilacz, którego trafo widać na zdjęciach tuż obok głównego zasilającego. Po prostu napięcie z żarzenia było za niskie i przekaźnik potrafił się nie przełączyć.
     Wzmacniacz zaprezentowałem moim kolegom gitarzystom ale się nie spodobał bo miał brzmienie za bardzo „vintage”. Po prostu nie doceniono tego klasycznego brzmienia. Postanowiłem trochę unowocześnić konstrukcję i dodałem na tylnym panelu przełącznik modern/vintage, który zmieniał wartości kondensatorów po dwóch pierwszych stopniach wzmacniających przez co w pozycji modern brzmienie robiło się bardziej twarde.

    Kolegom przyzwyczajonym do brzmienia typu „diax do betonu” jednak dalej nie odpowiadał przester. Konstrukcji nie zdążyłem jednak dopieścić. W stanie w jakim widać go na zdjęciach sprzedałem na allegro bo akurat potrzebowałem pieniędzy na opłacenie bieżących rachunków. Szkoda mi go bo narobiłem się jak dziki osioł w zimnej piwnicy, a poszedł za marne 350PLN, ale takie jest życie.

Artur Żurawski

[galeria]

© 2004 FonAr Sp. z o.o. e-mail: waw@fonar.com.pl