Wzmacniacz lampowy WM BIS 101



Fotografie i opis Zbyszek "Dziadek", dziadekzw@op.pl 


Jakiś czas temu udało mi się kupić w pewnej firmie która zajmuje się wykupem materiałów z upadających firm i zakładów za śmieszne pieniądze (dałem  całe 100 zł ) wzmacniacz a właściwie lampową końcówkę mocy od radiowęzła WM BIS 101 produkcji ZDZ Wrocław. Jak się okazało po wstępnych oględzinach wzmacniacz ten prawdopodobnie nigdy nie był używany lub bardzo krótko (wywnioskowałem to po braku objawów zużycia na wszystkich lampach i po całkowitym braku kurzu w środku). Po bardziej wnikliwej analizie okazało się że jest na dodatek w 100% sprawny co jak wiadomo bardzo mnie ucieszyło. No ale do rzeczy czas na galerię:

Jak widać przód jest w niezłym stanie szpeci go tylko ten wyłącznik instalacyjny i kontrolki żywcem „wyrwane” jakby z jakiegoś grzejnika Poza tym  ma fajne solidne uchwyty do przenoszenia wykonane razem z bokiem z solidnego odlewanego duraluminium.

Widok boku i zbliżenie wyłącznika i kontrolek.

9

Czerwona: Sieć , zielona: Anoda

Teraz kolej na tył.

Jak widać z tabliczki wzmacniacz nie jest stary ma „tylko”26 lat

Znajdują się tam bezpieczniki 3,15A sieciowy i 0,8A anodowy, potencjometr do regulacji poziomu sygnału na wejściu, wejście typu DIN i wyjście na linię lub głośniki. Niestety wzmacniacz został wyposażony w jakieś „wściekłe” gniazdko do którego nie można kupić wtyczki.

Teraz myślę że najwyższy czas na to co jest w środku.

Widok z góry pokazuje że firmy z Wrocławia mają wiele wspólnego (dla nie wtajemniczonych chodzi mi o Polkat i wytwór tejże firmy wzmacniacz Meloman który jest opisany w galerii i którego jestem posiadaczem „w nowej szacie”). Przewody są chaotycznie rzucone do tego jeszcze ten wielki 10 amperowy przekaźnik R15 (po co taki) no ale trzeba wziąć poprawkę na to że to jeszcze czasy PRL-u. Płytka drukowana preampa i odwracacza fazy wykonana dosyć ładnie i solidnie ale sposób mocowania typowo Polkatowski po prostu przykręcona na chassis bez żadnych podkładek dystansowych, bez ogradowania otworów i na dodatek koślawo.

A oto widok od spodu:

I jeszcze kilka detali:

Tutaj widać elementy lampy EZ80, potencjometr do regulacji opóźnienia włączenia napięcia anodowego, prostowniki i kondensatory filtrujące zasilacza.

 

Kondensatory filtru (ten mały to od biasu)

Tutaj widać lampę EZ80, ów wielki przekaźnik, które służą do opóźnionego załączania napięcia anodowego oraz dławik zasilacza.

Prostownik zasilacza

I transformator sieciowy

Tutaj widać co ZDZ ma wspólnego z Polkatem

Kolej na transformator głośnikowy

Oryginalna etykietka z transformatora

Tutaj widać zmyślny przełącznik napięć wyjściowych. Teraz jak widać jest ustawiony na 30V co odpowiada 8 ohm. Po odwróceniu wtyczki o 180 stopni jest 120 V

Potencjometry do regulacji biasu i jeszcze kilka fotek

Jak widać ten model wzmacniacza nie jest jeszcze bardzo „skażony” tranzystorami w przeciwieństwie do następnych modeli.

Jak widać na załączonym obrazku wszystkie są produkcji RFT (prócz lampy EZ80, której nie ma na zdjęciu, a która jest produkcji Tesli) i jak już wcześniej napisałem nie widać na nich śladów zużycia. Na zakończenie chciałbym dodać że jestem bardzo zadowolony z zakupu mimo, iż wzmacniacz wygląda współcześnie i nie oddaje uroku klasycznego lampowca z lampami na widoku.

[dział był aktualizowany 15 kwietnia 2006r.]

(opracowanie: Zbyszek "Dziadek", dziadekzw@op.pl)

[galeria]

© 2000-2006 FonAr Sp. z o.o.